Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ateizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ateizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 kwietnia 2011

system wartości ateisty

Jak już wcześniej wspomniałem, ateista to człowiek wolny, sam ateizm to brak wiary w coś wyższego. Nie pociąga to za sobą systemu wartości, pozostawiając to pole do zagospodarowania według swoich upodobań. Można być ateistą i reprezentować system wartości którejkolwiek z religii, jeśli tylko jest się tego systemu pewnym i zweryfikowało się go uprzednio. Przyjmowanie czegoś na wiarę jest anty-ateistyczne, nie powinno się tego robić, ateizm jest determinowany przez realizm oraz zdrowy rozsądek.
Samodzielna weryfikacja oraz dobieranie sobie zasad wg rozumu i zgodnie z prawem, jest o tyle lepsze, że osoba, która zgłębia temat zapoznaje się z większością opcji i ich konsekwencjami, poszerza horyzonty.
Samodzielnie ukształtowany system wartości, sprawdzany i ciągle rozwijany daje satysfakcję.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

kim jest ateista?

Ateistą przyjęło się nazywać osobę, która nie wierzy w istotę nadrzędna czyli boga/bogów.
Przyczyną takiego rozumowania nie może być bunt, chęć postępowania inaczej niż większość, nie może również być chęć pokazania się, zwrócenia na siebie uwagi. Ateizm to światopogląd ludzi rozumnych i inteligentnych, u których motorem napędowym poznania jest ciekawość. Łatwo zweryfikować czy osoba podająca się za ateistę nim faktycznie jest, pytając o argumenty, które zaważyły o wybraniu ateizmu. Osoba która w tym wypadku nie jest świadoma swoich poglądów będzie miała kłopoty z próba odpowiedzenia na pytanie. Ateizm takiej osoby być może pochodzi z "mody na ateizm" lub jest determinowany nie właściwymi pobudkami.
Ateizm jest to skrócona forma nazwy "miłość do nauki", wyklucza przyjmowanie wszystkiego na wiarę, zobowiązuje do próby odpowiedzenia sobie na pytanie: "czy bóg istnieje?" na podstawie pojęć, które są doskonale znane człowiekowi, które są aksjomatami w życiu.
Ateista to człowiek wolny, nie buntownik.

środa, 30 marca 2011

Czy bóg istnieje?

Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna. Odpowiedź na każde pytanie jest prosta, jeśli tylko potrafimy przezwyciężyć wszystkie trudności, które nam stają na przeszkodzie w dążeniu do odpowiednio oddalonej perspektywy. Potrzeba nam osiągnąć ową perspektywę, gdyż umożliwia ona obiektywne patrzenie, na rzecz, zjawisko w całości.

Żeby móc w pełni rozwiązać istnienie boga należy rozpatrzyć wiele kwestii, bóg jest zjawiskiem, o którym ludzie wierzący mówią ze jest, pomimo tego, ze go nie widać, a więc należy rozpatrzyć też kwestie, których zwykły wierzący zwyczajnie nie dostrzega, jest rzeczą oczywistą ze np. robiąc pewną czynność regularnie i robiąc błąd, za każdym razem wydaje się nam ze robimy dobrze, dopiero wynik jest weryfikacja czy zrobiliśmy dobrze. Tym samym osoba robiąca regularny błąd, prawdopodobnie nigdy nie zacznie się zastanawiać, jeśli jej nie podawać do świadomości  w ogóle informacji o wyniku jej działań. Tak samo człowiek wierzący, dla takiej osoby wynikiem oraz weryfikacją wyniku jest tak naprawdę śmierć. Oczywistym jest fakt, że śmierć człowieka jest pewną jednostronnie przekraczalną granicą rozdzielającą dwa stany, w jakich może się znajdować ciało ludzkie, tzn. żyjąc można przejść w stan śmierci, ze stanu śmierci powrót do stanu życia jest nie możliwy. Argumentem przeciwko istnieniu boga jest, zatem fakt, że jeszcze żadna z osób wierzących nie uzyskała odpowiedzi, ponieważ granicy pokonać z powrotem nie da się pokonać. Zastanówmy się rozsądnie, gdyby bóg istniał, gdyby istniał i mu zależało na ludziach: to od czasu do czasu wskrzesiłby któregoś ze swoich np. złych wyznawców, żeby ten mógł opowiedzieć jak źle jest w piekle, dla przestrogi. Zatem wniosek jest taki, że bóg nie istnieje.

Kolejną kwestią, nad jaką należałoby się zastanowić jest odziaływanie religii(boga) na zwykłych śmiertelników. Każda religia niesie ze sobą przekaz w postaci systemu wartości, jest to zbiór tego, co należy robić żeby być wg boga dobrym, a czego należy się wystrzegać, żeby wg boga nie być złym. Można by przypuszczać, że komuś zależało na stworzeniu, wykreowaniu postaci boga, boga, który narzuca pewien system wartości oraz postępowania, któremu przypisuje się losowe kataklizmy naturalne, jako jego gniew za niewypełnianie jego woli oraz łamanie jego prawa. Cofnijmy się teraz do czasów, kiedy religie powstawały. To bardzo wygodne z perspektywy władcy, cesarza, który oprócz argumentu wojska ma również argument autorytetu istoty boskiej. Z pewnością taki argument nie utrudnia mu trzymanie w ryzach poddanych, przeciwnie stabilizuje ich. Ktoś może zadać pytanie, że np. dana wiara jest praktycznie od zawsze, więc musi być tak doskonała skoro przetrwała tak bardzo długo do czasów dzisiejszych. Prawdą jest, że religie istnieją  wraz z człowiekiem od bardzo dawna, aczkolwiek religie znane obecnie nie mają więcej niż 10 tysięcy lat, jest to stosunkowo krótki okres czasu, pamiętając o tym, że już człowiek jaskiniowy pozostawił po sobie szczątki religijności malując różne postaci na ścianach jaskini. Czym jest, więc 10 tysięcy lat w porównaniu do 100 tysięcy? 10 tysięcy lat utożsamiać ze słowem "zawsze", jest definicją bardzo krótkowzroczną słowa „zawsze”.  Ale dlaczego jakaś religia przetrwała aż kilkanaście tysięcy lat? Odpowiedź jest prosta, początkowo było bardzo dużo religii i nie było aż takiego monopolu jak np. jest teraz na świecie. Religie konkurowały pomiędzy sobą, w taki sposób, że jeśli religia była dobra dla ludzi, którzy byli jej wyznawcami, dobra - czyli krystalizowała dobre cechy wśród ludności, która ją wyznawała to automatycznie to społeczeństwo było lepsze od innego i lepiej się rozwijało, np. miało solidniejsze wojsko, sumienniejszych pracowników, lepszy sprzęt(z uwagi na poprzednie), było skłonne do poświęceń, przyciągało ludność z zewnątrz, automatycznie wyludniając konkurencyjnych sąsiadów z uwagi na lepszy standard życia. Tym oto sposobem, na drodze wielo-dziesięcioletniej rywalizacji, o niektórych religiach ślad zaginął.

Komentowanie przeróżnych cudów oraz innych ruchów lub zjawisk społecznych sobie odpuszczę, należy zobaczyć, jaki przywilej mają przeróżne kościoły w różnych krajach oraz jaki wpływ na społeczeństwo. Jest rzeczą oczywistą, że za tymi wszystkimi instytucjami stoi ogromny kapitał, który owe instytucje gromadziły od wieków, kapitał pracy ludzkiej, różnego rodzaju surowców i wartościowych rzeczy(chociażby ze względu na historyczność przedmiotów należących do różnych kościołów), mając do dyspozycji taki kapitał, nikogo inteligentnego nie zdziwiłoby gdyby kościoły fabrykowały cuda, lub hiperbolizowały naturalne zjawiska. Mając do dyspozycji pewną anomalię, która jest dużym odstępstwem od normy, kościół może po prostu dysponując kapitałem stworzyć sztuczne tło dla takiego przypadku, że wygląda on na cud.

Należy jeszcze na jedną sprawę zwrócić uwagę, religię się zaszczepia dzieciom od najmłodszych lat, nie powinno się tego robić. Poniekąd narzuca się szkrabowi cały teatrzyk czynności, przyzwyczajeń i programatorów jego zachowania i myślenia, co nie jest dobre dla dziecka. Nie jest też korzystne żeby dziecko uczyło się w murach jednej szkoły dwóch sprzecznych ze sobą teorii, na biologii, że człowiek ewolucyjnie pochodzi od małpy, zgodnie z teorią Darwina, którą potwierdzają wszystkie możliwe badania naukowe, a na lekcjach religii, że człowiek został stworzony, tak samo jak cały świat, zupełnie nie dawno temu. O ile w dorosłym trzeźwo myślącym człowieku takie dwie skrajne informacje niczego poważnego nie spowodują, o tyle w młodym chłonnym umyśle takie informacje mogą spowodować lekkie rozwarstwienie umysłu. Młody umysł powinien dostawać do czasu swojej dojrzałości informacje spójne. Oprócz tego, że te dwie informacje nie są spójne to jeszcze występuje pewny dodatkowy ujemny efekt: jeśli jeden nauczyciel mówi coś innego niż drugi to tak naprawdę podkopują sobie nawzajem autorytet, szkoła nie powinna sobie na taką sytuację pozwolić, dziecko traci autorytet wtedy u obydwu – co nikogo nie dziwi.

Uważam, że każdy powinien sobie temat przeanalizować samodzielnie, gdyż wiara bądź jej brak to jest subiektywna sprawa każdego człowieka. Moja opinia jest niezmienna: boga nie ma, wszystko, co niewyjaśnione, co poza możliwościami badawczymi nauki jest pochodną przypadku.